Cześć,
od jakiegoś czasu nie robię nic innego tylko męczę moją pracę magisterską. Serio: śpię, jem i piszę - tak wyglądają moje dni. Do pracy nie chodzę, bo mam L4, ale ostatnio był taki piękny dzień, że nie mogłam wysiedzieć za biurkiem i pomimo wszystko postanowiliśmy pójść na spacer. Miki nie chodzi na spacery, więc to olbrzymi sukces!:D Ale wracając - odkryliśmy, że niedaleko od naszego domu są naprawdę świetne miejsca do zobaczenia: ruina zamkowej baszty (chyba) i Kopiec Krakusa. Do baszty oczywiście musieliśmy wejść, bo zżerała nas ciekawość co jest w środku i jak wygląda widok z góry... A na Kopiec Krakusa (ochrzczony przeze mnie Kopcem Kreta, bo było mnóstwo wystających z ziemi właśnie krecich kopców) po prostu musieliśmy wejść, bo panorama była przepiękna!
Tutaj fotorelacja z baszty:
A tutaj graffiti, które znaleźliśmy w środku:
O, a tu widać już Kopiec Krakusa:
Poniżej mini widoczek na panoramę miasta:
No i oczywiście my! Pozdrawiamy jesiennie:D
PS: Miki możemy chodzić tam częściej...









