piątek, 20 listopada 2015

Kraków: jesienny spacer


Cześć, 
od jakiegoś czasu nie robię nic innego tylko męczę moją pracę magisterską. Serio: śpię, jem i piszę - tak wyglądają moje dni. Do pracy nie chodzę, bo mam L4, ale ostatnio był taki piękny dzień, że nie mogłam wysiedzieć za biurkiem i pomimo wszystko postanowiliśmy pójść na spacer. Miki nie chodzi na spacery, więc to olbrzymi sukces!:D Ale wracając - odkryliśmy, że niedaleko od naszego domu są naprawdę świetne miejsca do zobaczenia: ruina zamkowej baszty (chyba) i Kopiec Krakusa. Do baszty oczywiście musieliśmy wejść, bo zżerała nas ciekawość co jest w środku i jak wygląda widok z góry... A na Kopiec Krakusa (ochrzczony przeze mnie Kopcem Kreta, bo było mnóstwo wystających z ziemi właśnie krecich kopców) po prostu musieliśmy wejść, bo panorama była przepiękna!

Tutaj fotorelacja z baszty:



 Tutaj chillout Mikiego:


A tutaj graffiti, które znaleźliśmy w środku: 



O, a tu widać już Kopiec Krakusa:

Poniżej mini widoczek na panoramę miasta:


No i oczywiście my! Pozdrawiamy jesiennie:D







PS: Miki możemy chodzić tam częściej...





czwartek, 12 listopada 2015

Kraków: wybory

Cześć,
nie wiem czy mieliście okazję zobaczyć nasze okołowyborcze znalezisko, dlatego postanowiłam w pierwszym dniu urzędowania nowego sejmu podzielić się nim z tymi, którzy jeszcze nie widzieli fotorelacji. Instalacja wyborcza zachwyciła nas prostotą, głębią przekazu i jakże trafnym opisem. Mieliśmy to niebywałe szczęście, że miejsce wystawiennicze było bardzo blisko naszego mieszkania, dlatego mogliśmy podziwiać je kilkukrotnie;)

Wszystkich zwolenników partii rządzącej najmocniej przepraszam, niemniej niezwykle mnie to bawi!;)





niedziela, 1 listopada 2015

Pinokio

Hej,
jak pewnie wszyscy wiecie - męczę moją pracę magisterską. Męczę, męczę i zmęczyć nie mogę, ale chyba tak to już jest z drugimi pracami, że brak motywacji jest o wiele większy niż przy pierwszej... Ale dzielnie siedzę i skrobię literka po literce, słowo po słowie, zdanie po zdaniu...;) Piszę o pewnym teatrze lalkowym w Łodzi - analizuję jego repertuar dla dzieci i dla dorosłych oraz patrzę na aspekt poza repertuarowych działań edukacyjnych na przestrzeni lat jego działalności. 

Jedną z ciekawszych rzeczy, jakie znalazłam podczas zbierania materiałów była recenzja lakowego spektaklu dla dzieci z 1987 roku - zresztą przeczytajcie sami:

"[autor spektaklu] mówi nam o trudno spełnialnych marzeniach człowieka, o zalewie informacji, trudności porozumiewania się, zagrożeniu środowiska naturalnego, potworności wojny, narastającej spirali zbrojeń, słowem o wszystkich niemal ważnych i dramatycznych sprawach naszego czasu." 
(J. Panasewicz, Sen klowna, „Odgłosy” 1978, nr 8.)

Komentarz wydaje się być zbędny. Czy naprawdę nic się nie zmienia, a kolejne pokolenia mierzą się z tymi samymi problemami? Ot, taka refleksja w przerwie między pisaniem a.. pisaniem. 
Trzymajcie kciuki - za tydzień widzę się z panią promotor;)