Hej,
jak pewnie wszyscy wiecie - męczę moją pracę magisterską. Męczę, męczę i zmęczyć nie mogę, ale chyba tak to już jest z drugimi pracami, że brak motywacji jest o wiele większy niż przy pierwszej... Ale dzielnie siedzę i skrobię literka po literce, słowo po słowie, zdanie po zdaniu...;) Piszę o pewnym teatrze lalkowym w Łodzi - analizuję jego repertuar dla dzieci i dla dorosłych oraz patrzę na aspekt poza repertuarowych działań edukacyjnych na przestrzeni lat jego działalności.
Jedną z ciekawszych rzeczy, jakie znalazłam podczas zbierania materiałów była recenzja lakowego spektaklu dla dzieci z 1987 roku - zresztą przeczytajcie sami:
"[autor spektaklu] mówi nam o trudno spełnialnych marzeniach człowieka, o zalewie informacji,
trudności porozumiewania się, zagrożeniu środowiska naturalnego, potworności
wojny, narastającej spirali zbrojeń, słowem o wszystkich niemal ważnych i
dramatycznych sprawach naszego czasu."
(J.
Panasewicz, Sen klowna, „Odgłosy”
1978, nr 8.)
Komentarz wydaje się być zbędny. Czy naprawdę nic się nie zmienia, a kolejne pokolenia mierzą się z tymi samymi problemami? Ot, taka refleksja w przerwie między pisaniem a.. pisaniem.
Trzymajcie kciuki - za tydzień widzę się z panią promotor;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz