środa, 26 sierpnia 2015

Kraków. Rozdział I. Strona I.



Przeprowadzkę z Łodzi do innego miasta planowałam od kilku miesięcy, jednak jej nadejście przyjęłam z lekkim zaskoczeniem. Plany to plany - snuć je można w nieskończoność, natomiast rzeczywistość to już zupełnie inna bajka. Moja (a raczej nasza) bajka w Krakowie dopiero się rozpoczyna...

Wynajęte mieszkanie niedaleko Kazimierza urządziliśmy już po swojemu. Jednak zaskoczeniem okazał się totalny brak szuflad w kuchni, kolor ścian w salonie (różowo-morelowy) oraz płyty paździerzowe zamiast kafelków w łazience, ale cóż nie można mieć wszystkiego.;) Wydaje mi się, że i tak trafiliśmy dobrze, bo jest odremontowane, przytulne, ma balkon i dużą wannę! A ja czuję się tu bezpiecznie, co chyba dobrze świadczy o nowym miejscu. Mam już za sobą pierwsze spacery po najbliższej okolicy, pierwsze spalone ciasto, no i pierwsze wysłane cv.


2 komentarze: