Mam nadzieję, że powitaliście go pełni radości i otwarci na to, co przyniesie. My jego nadejście świętowaliśmy w Cieszynie, a dokładnie na górze zamkowej, z której mogliśmy oglądać fajerwerki po stronie polskiej i czeskiej - praktycznie 360 stopni. Było niesamowicie, a sam pokaz trwał prawie 40 minut!
Kilka godzin przed przywitaniem 2016 roku wybraliśmy się na Czantorię. Mieliśmy dużo szczęścia, bo pogoda była wspaniała - mroźna i słoneczna zarazem. A na górze było także trochę śniegu:)
Długi noworoczny weekend wykorzystaliśmy także na spontaniczny wypad do Chałupy Chemików, gdzie odwiedziliśmy paczkę znajomych, no i użądliliśmy kolejnego Sylwestra;) Dobrze było odpocząć i naładować baterie na łonie natury... I chyba to jest moje postanowienie noworoczne, żeby takich wypadów było więcej, bo ile można siedzieć w mieście - niezależnie czy to piękny Kraków czy kochana Łódź?
Ściskam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz