Dziś dumnie stoi u nas w salonie, jednak nie można zapomnieć o tym, co przeszedł w przeszłości... A raczej przejechał;) Szukając tanich mebli do mieszkania, wpadliśmy na pomysł stołu z palet. Nic odkrywczego - podejrzewam, że co drugi hipster taki posiada - nas jednak skusiła atrakcyjna cena i lokalizacja w Krakowie. Umówiliśmy się po jego odbiór w najbardziej upalny dzień lata i jak się później okazało - wcale nie aż tak blisko jak nam się wydawało. Na miejsce przekazania stołu jechaliśmy ok 40 minut z przesiadką... I to w samo południe.
W drzwiach powitał nas szczęśliwy pies Grażka i równie radosny były właściciel mebla.
Szybko zrozumieliśmy, że nasze wyobrażenie dwóch palet o wymiarach 80 x 120 cm jest trochę rozbieżne z zastaną rzeczywistością. Szczerze, mieliśmy nadzieję, że wejdą one do taksówki, lecz z tego pomysłu trzeba było zrezygnować i wymyślić sposób przetransportowania stołu w alternatywny sposób. Początkowo plan był taki - Miki bierze jedną paletę, AJ drugą, a ja szybę (szyba robiona na wymiar - zastępuje blat). Ale moc moich mięśni okazała się za mała i plan spalił na panewce. Musieliśmy dostać się do autobusu, który był oddalony około 700 m od domu Grażki i jej właściciela. No i wtedy Miki wpadł na taki pomysł:
Stolik pojechał na własnych kółeczkach! Grzecznie dostosował się do obowiązujących przepisów drogowych, a ja zajęłam się ostrzeganiem przed nadjeżdżającymi samochodami. Chłopcy pomagali mu pokonywać krawężniki i progi zwalniające. Udało nam się dotrzeć i wejść z nim do autobusu, gdzie zajął całe miejsce dla wózków, a następnie przesiąść do tramwaju.
Gdy znalazł się już w nowym domu, od razu trafił w samo centrum salonu;) Jednak było widać, że jest zmęczony. Potrzebował małej pomocy- trzeba było dokręcić kółeczka, bo te 700 m dało mu trochę w kość (deskę?), a poza tym musieliśmy pomalować dolną paletę.
A teraz piękny, pomalowany, z przykręconymi kółeczkami stoi przede mną i uśmiecha się czystą szybką - dziś myłam!:D. Jego zdjęcia możecie zobaczyć w poprzednich postach (Poszukiwania i Domowy flow) - myślę, że to znak, że już się tu zadomowił. Tak jak my:)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz