czwartek, 17 września 2015

Kraków: Parapetówka - cz I.

Hej!
Musimy się Wam pochwalić - odwiedza nas coraz więcej gości! Mamy już za sobą kompletnie nieplanowany obiad dla dziewięciu osób, a także pierwszą odsłonę parapetówki - łódzką parapetówkę. Oczywiście, spodziewamy się jeszcze odwiedzin indywidualnych z tamtej strony (Kasia, Marika, Marta, Agata - czekamy na Was i Waszych mężczyzn;)), ale pierwsze większe parapetówkowe przeżycia mamy za sobą. I muszę przyznać, że były one bardzo miłe. Dziękujemy za prezenty! Jestem pewna, że będziemy z nich korzystać długo, a przede wszystkim ze wzruszeniem. Każde mycie naczyń czy toalety będzie wywoływać u nas falę pozytywnych emocji i wspomnień związanych z naszymi łódzkimi przyjaciółmi... To samo tyczy się barcelońskich kieliszków i masażera;) Pragnę również z tej strony podziękować za prezenty, których nie chcieliście nam ofiarować: 


Zguby do odebrania w Krakowie, o ile się ostaną;) Dziękujemy za spędzony wspólnie czas jak i za to, że daliście nam się wyspać... Jak dobrze wiecie, sen jest moim wielkim hobby i po prostu nie umiem wstawać o poranku. A i dla tych wszystkich niedowiarków - wczesnych ptaszków - załączam zdjęcie obiecanych naleśników. Może następnym razem uda nam się zsynchronizować śniadaniowe zegarki;) 


A na koniec - wspólne zdjęcie z kawałkiem smoka! Zapraszamy częściej:) Dzięki Wam mogłam się przez chwilę poczuć jak w Łodzi, a to znaczy dla mnie bardzo dużo. Jesteście wspaniali!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz