Jak dobrze wiecie - poszukuję od jakiegoś czasu pracy. Przeglądałam wiele stron, portali, wysyłałam dumnie brzmiące curriculum vitae do różnych firm. Do tych, które poszukiwały pracowników, jak i do tych, które po prostu wydały mi się fajne. Praktycznie od razu na moje piękne cv odpowiedziały dwie firmy. Pierwsza z nich (załóżmy, że ABC.) w rozmowie telefonicznej powiedziała, że są bardzo zainteresowani współpracą, a także dopytała się o moje cv. Podobno pani prezes widziała mnie jako menadżerkę zespołu marketingowego, i chciała żebym przyszła jak najszybciej - najlepiej jutro. Ponieważ większość ogłoszeń nie ma podanej nazwy firmy, dlatego dopiero w trakcie rozmowy mogłam czegokolwiek się o niej dowiedzieć. Pani z firmy ABC. przedstawiła się w tempie karabinu maszynowego, ale na jej nieszczęście udało mi się zapamiętać nazwę firmy - była nawet dość zbliżona do ABC. - w sensie trzy wielkie litery bez większego sensu na pierwszy rzut oka. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po rozmowie to oczywiście.... zatelefonowałam do Mikiego, a drugą - wygooglowałam firmę w internecie.
I wtedy szczęka mi opadła.
I wtedy szczęka mi opadła.
![]() |
Okazało się, że firma jest wpisana na czarną listę pracodawców, oraz że zajmuje się głównie akwizycją. Rozumiem, że pojęcie "marketing" jest bardzo szerokie, ale to była jakaś farsa. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po tym odkryciu był oczywiście... telefon do Mikiego;) A następnie wysłanie firmie ABC. informacji, że jednak nie pojawię się na rozmowie kwalifikacyjnej.
Druga firma - tu podam nazwę, bo totalnie mnie rozwaliła - Firma Reklamowo-Marketingowa zadzwoniła do mnie kolejnego dnia. Pani z HR nie raczyła podać mi nazwy firmy, ale dopytałam się o szczegóły i postąpiłam tak samo jak z firmą ABC. I bardzo dobrze, bo okazało się, że firma ta pracuje w bardzo podobny sposób jak ABC, czyli zajmuje się akwizycją połączoną z praniem mózgu. Wtedy oczywiście... zadzwoniłam do Mikiego, odmówiłam kolejnej firmie oraz zaczęłam zastanawiać się jak:
Ale musi być przecież happy end.. Wczoraj zadzwoniła do mnie firma, która obsługuje dość znane portale i zaprosiła na rozmowę. Nauczona doświadczeniem - sprawdziłam czy znajdują się na czarnej liście pracodawców i co piszą o nich na różnorakich forach, no i oczywiście - zadzwoniłam do Mikiego, żeby powiedzieć mu, że tym razem chyba wybiorę się na rozmowę kwalifikacyjną. Byłam mocno zestresowana, ale okazało się, że niepotrzebnie. To było bardzo miłe spotkanie, a ja zaczynam pracę od października!



Gosia, poproszę w kolejnym poście szczegółowy opis co to za praca i jak Ci tam! A z tą akwizycją to przerobiłam dokładnie to samo jak szukałam pracy. Echhhh...
OdpowiedzUsuń